Dlaczego nie lubię określenia „suka”

Dzisiaj zapraszam Was do nowej kategorii jaką jest FetishoWorld, czyli drobnej cząstki mojego świata. W dzisiejszym wpisie na tapecie słowo dość popularne w branży erotycznej związanej z nurtem fetish/bdsm (ale nie tylko) czyli „bitch”, a po naszemu „suka”. Mi osobiście ten zwrot całkiem nie leży w stosunku do zwykłej slave, czy też spiętnowanej slave. Poza typowym dogtrainingiem jest ono jakieś takie nijakie. Z jednej strony niby poniża, ale z drugiej strony nijak nie pasuje do niczego. Ot takie słowo z gatunku wulgarno-agresywnych powodujące więcej negatywnych, niż pozytywnych emocji.. ale zastanówmy się przez chwilę. Czy to że kobieta nam ulega i przed nami klęczy czyni z niej od razu „sukę”? Moim zdaniem nie i staram się nie używać tego zwrotu jeśli nie mam do czynienia ze slave która akurat odbywa dogtraining.

16 komentarzy

  1. Kropka:)
    Lipiec 6, 2011
    Reply

    Jeszcze parę lat temu temu również mnie drażniło. Ale ponieważ podniecają mnie wulgaryzmy, określenie okazało się „użyteczne”;) Szkoda, że w ostatnim czasie trochę się wyświechtało, straciło moc.

  2. Fetisho
    Lipiec 17, 2011
    Reply

    Hej Kropka.. Dzięki za komentarz. Zgodzę się, iż słowo straciło moc, ale powiedz tak szczerze: Lubisz jak do Ciebie ktoś zwraca się w ten sposób? (choć jeśli mnie pamięć nie myli to Ty obecnie dominujesz raczej).

  3. Nieważna
    Lipiec 27, 2011
    Reply

    Trochę nie zgodzę się z Tobą, ponieważ uważam, że kobieta uległa, która ma tą uległość we krwi a nie sztucznie nabytą (w związku poważnym bdsm) może nazwać siebie suką i może być tak nazywana przez Pana, który na to miano także powinien sobie zasłużyć.Nie tłumaczmy tego okreslenia z ang. bo w Polsce suka to tez samica psa domowego, a głowna zasada suni to wierność i posłuszeństwo Panu, więc to słowo wg mnie jest wporządku.

  4. Nieważna
    Lipiec 28, 2011
    Reply

    Ja nie rozumiem dlaczego kasujesz komentarze…?

  5. Nieważna
    Lipiec 28, 2011
    Reply

    Ok. Zwracam honor. 🙂

  6. Fetisho
    Lipiec 29, 2011
    Reply

    Nieważna, dzięki za komentarz.. Jak napisałem dogtraining pomijam, bo są ludzie którzy to lubią. Ja nie lubię, dla mnie jest słowem zbyt negatywne w odbiorze, ok?
    Uległe w BDSM dostały łatkę bitch dopiero w okresie komercjalizacji przemysłu ero bdsm. Wcześniej nie korzystano z niego tak często.

    A komentarzy nie kasuję.. nie po to są włączone żeby je kasować. Ot po prostu pierwszy komentarz musi być zatwierdzony, następne już są publikowane z automatu. Aktualnie jestem w trasie i nie codziennie zaglądam do sieci 🙂

  7. niewazba
    Lipiec 30, 2011
    Reply

    Okej rozumiem, że wielu osobom może to słowo nie pasować 🙂
    pozdrawiam

  8. oszukana
    Lipiec 31, 2011
    Reply

    Jestem uległa i staram się służyć mojemu dominującemu, ale nie pozwolę się nazywać suką. Nie lubię tego określenia, dla mnie oznacza ono pogardę i stwierdza że jestem istotą niższą, gorszego gatunku. A ja chcę bdsm, a nie dd… Mnie osobiście nie interesuje stworzenie ze mnie zombie. Potrzebuję szacunku, a jeśli ktoś nazywa kobietę suką, to sam na taki szacunek nie zasługuje (a co dopiero na nazwanie Panem).
    Ale to oczywiście zależy od konkretnej osoby. Ja szukałabym związku hmm… partnerskiego (choć to pewnie dziwnie brzmi jęsli chodzi o bdsm:P ) a nie poniżania, więc pewnie nie mogę się wypowiedzieć za wszystkich 😉

  9. Sierpień 22, 2011
    Reply

    Może i odgrzewam, ale muszę przyznać, że to jeden z tematów, które mogę śmiało nazwać tematami „to zależy”. W wielu przypadkach można debatować czy coś właściwe, czy nie ale jeśli chodzi o słowo suka – cóż – to jest kwestia bardzo indywidualna i zależy głównie od uległej, bo jeśli nie lubi być sprowadzana do brudnego, wulgarnego tworu koncepcyjnego to ją to dość mocno schłodzi, natomiast jeśli lubi, to może być jej o wiele trudniej poddać się swojej naturze bez niego. Nie ma tu znaczenia żadne dogtraining, bo słowo suka pada i w wielu waniliowych sypialniach. Od taki niski wyzwalacz. Nie od każdego też uległa będzie chciała takie słowa usłyszeć. Myślę, że odpowiedź na Twoje pytanie brzmi – to zależy, od relacji między Wami, jej potrzeb i charakteru jak i Twoich w danym momencie.

  10. ann
    Wrzesień 14, 2011
    Reply

    Ja uważam, że to zależy od tego na co dwoje dorosłych ludzi się umówi. Również nie lubiłam słowa „suka” ale teraz wulgaryzmy mnie podniecają;) Jednak uważam, że jest to słowo tylko zarezerwowane dla relacji Pan-uległa. Kiedy mężczyzna np. na czacie nazywa tak obcą kobietę (bo atak się przyjęło?) dla mnie jest skreślony – świadczy to o kompletnym braku umiaru, Czy gdyby spotkał mnie w realu wiedząc, że jestem uległa, tez przywitałby mnie „cześć suko?”. Uważam, że to określenie może być używane (przynajmniej w moim wypakdu) tylko w pewnym intymnym kontekście..

  11. cd
    Listopad 6, 2011
    Reply

    Są kobiety, które same chcą być poniżane. Myślę, że to sprawa osobista między partnerami. Osobiście jednak również jestem zdecydowanie przeciw.

    To, że się oddaje bez granic, czyni z niej nasz największy skarb. Nie sukę. Myślę, że to zdrowe bdsm.

  12. konrado
    Marzec 17, 2012
    Reply

    Uwielbiam podczas upojnych chwil ze swoją kobietą , rozkazywac jej i mówic co ma robi..Naprawde na wiele mogę sobie pozwolić tak więc bardzo podoba mi się dominacja w łózku z moją kobieta.

  13. Czerwiec 18, 2012
    Reply

    każdy lubi być osoba dominująca w seksie również, ale w związku potrzebna jest harmonia i dobrze jest kiedy kobieta przejmie role dominatorki i wykaże się kreatywnością

  14. myszka_slave
    Kwiecień 29, 2013
    Reply

    A ja przychylę się do postu „Nieważnej”. Dla mojego Pana jestem suką lub sunią, ale towarzyszy temu psia miska, czyli można powiedzieć, ze jestem dog-slave. Myślę, ze wszystko zależy od charakteru relacji, którą budujemy. Czyli jak to mówią: dla każdego coś dobrego 😉

  15. Domino
    Styczeń 28, 2014
    Reply

    Zależy, kto co lubi. BDSM pokrywa tak szerokie spektrum międzyludzkich zachowań, że wykracza ono poza te cztery litery, tak stereotypowo określające miłośników tego nurtu. Rozumiem, że są związki na zasadzie D/s, które doskonale działają bez wulgaryzmu i poniżania. Jednakże, istnieje mnóstwo zgranych par, które preferują ostrzejsze relacje. Na przykład, moja partnerka doznaje najmocniejszych uniesień, kiedy podczas naszych „zabaw” naubliżam jej oraz zmuszę do różnego rodzaju aktów seksualnie ją poniżających. Długo poznawaliśmy swoje pragnienia i granice oraz sporo eksperymentowaliśmy i teraz moja partnerka ma do mnie pełne zaufanie. Jak to sama mówi – czuje się naprawdę wolna wyłączając wszystkie swoje zahamowania i oddając mi się wiedząc, że jednocześnie jest całkowicie bezpieczna. Teraz jest tak, że słowo „suka” (i kilka innych niegrzecznych zwrotów) jest zarezerwowanych tylko dla mojej stałej partnerki, która słysząc te wyrażenia reaguje bardzo zmysłowo, a nawet sama się tam w mojej obecności określa dając mi jasno znać o swoich pragnieniach.

    • Fetisho
      Kwiecień 1, 2014
      Reply

      @Domino masz całkowitą rację. Zauważ tylko, że pisałem o własnym stosunku do takiego nazewnictwa, a nie całego świata 🙂 Niemniej uważam iż Twoja wypowiedź bardzo pasuje do dyskusji w tym temacie.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.